Nowa ja!

„Nowy rok – nowa ja”, chciałoby się napisać. Nic z tego…

Jedyne, w czym jestem konsekwentna, to łamanie postanowień noworocznych! I cóż z tego, że w 2020 r. poczynię postanowienia za mnie i za moje dziecko, męża, psa, bo wypada sobie coś postanowić:

● Poprawimy naszą hemoglobinę glikowaną!

● Będziemy jeść tylko to, co ma niski indeks i ładunek glikemiczny!

● Zmienimy tatę Cukromaniaka w fit, healthy i eko fightera!

…w praktyce wygląda to tak, że w koszu na śmieci znalazłam zgniecioną w piłeczkę pingpongową paczkę po chipsach (glutenowych w dodatku!) ze śladami linii papilarnych mojego męża, Cukromaniak zdążył już zaliczyć 250 cukru i obrazić się na mnie, bo nie pozwoliłam zjeść dodatkowych kostek czekolady, a w sklepie nie kupiłam gumy TURBO (OMG, to nie ten sam skład, co kiedyś…), nawet pies, który ma się zdrowo z nami odżywiać zeżarł dziecku opakowanie Dextro (i nie zawracał sobie głowy odpakowaniem ich z folii…)
Sami wiecie jak to jest z postanowieniami. Równie dobrze moglibyśmy sobie postanowić: od jutra nie będę diabetykiem – przestaję mierzyć cukier i robię, co chcę! W sumie tak samo mogłabym postanowić sobie, że jutro stanę się nosorożcem i będę żyć jak on i wielką radość będzie mi sprawiało dźganie rogiem w dupska tych, którzy mi podpadną.
Czyniąc postanowienia często chcemy z siebie zrobić świętszych, niż jesteśmy. Chcemy dążyć do ideału. Planujemy rzeczy nierealne. No bo ja też mogłabym przeprowadzić poważną rozmowę ze swoim dzieckiem.Wspólnie ustalilibyśmy, że od teraz dbamy i robimy wszystko, żeby nasze cukry były w przedziale 80-110 mg/dl. Można! No pewnie! Tyle, że już po kilku godzinach spalilibyśmy się tym postanowieniem. Dostali nerwicy, zaczęli się wściekać i szukać winnego cukru 118! Dlatego jeśli już trzeba coś postanowić to z rozsądkiem, tak, żeby to było dla nas osiągalne, czyli: dążymy do tego, żeby jak najczęściej i jak najdłużej mieć cukry w normie.
Inna rzecz, nie pozwalająca nam odnieść sukcesu z postanowieniami, to niecierpliwość. Chcesz schudnąć, ale już 3 stycznia jesteś sfrustrowana, że na wadze widzisz plus 300 g. A ty chciałbyś zbudować mięśnie i spędzasz całe trzy dni na siłowni, a biceps boli, ale nie rośnie… Chcesz zacząć biegać i zaczynasz od maratonu. Chcesz mniej jeść, wybierasz głodówkę. Chcesz zbić cukier, wstrzykujesz sporą dawkę insuliny myśląc, że od tego szybciej spadnie. I tutaj wszyscy jesteśmy jak dzieci (to znaczy przynajmniej moje takie jest) – niecierpliwi, chcący czegoś już, natychmiast.
Tymczasem rok ma 12 miesięcy; 366 dni (teraz mamy przestępny!); 4 kwartały; zimę, wiosnę, lato jesień. Rok to bardzo dużo czasu – wystarczająco by rozłożyć siły na maraton, a nie sprint. To tyle czasu, by móc delektować się dążeniem do realnego celu.
Na koniec chciałabym tylko przypomnieć, że nawet jeśli zrobisz sobie postanowienia i nie uda ci się ich zrealizować to pamiętaj, że potem będzie rok 2021 i kolejna szansa.

Karolina Klewaniec, autorka bloga
Cukromania.pl i książki „Cukrzyca typu 1. Rodzinny poradnik cukrzycowy”.

You may also like...

0 thoughts on “Nowa ja!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *