O przywrach ludzkich

Pojawia się cukrzyca i wszystko staje na głowie – od sytuacji emocjonalnej, poprzez żywienie, życie pod zegarek, na którym początkowo tak polegamy. Staje na głowie świat naszych dzieci i trzeba sobie z tym poradzić.

Choć wmawiamy sobie, że nie damy rady, wszystko nas przerasta i jest trudne, to czas pokazuje, że i z tak trudnej sytuacji można wyjść obronną ręką.
Żyjemy we własnej czasoprzestrzni, stajemy się rodzinami cukrzycowymi w różnym czasie, nasze dzieci mają inny wiek zachorowania, staż choroby, a poziomy cukrów tworzą mapę świata – rowy oceaniczne, depresje, niziny, wyżyny po Mount Everest. My, rodzice, też bardzo się od siebie różnimy. Jedni wiedzą więcej od nas, inni jeszcze mniej. Są tacy co forsują swój styl życia i tacy, którzy dają żyć innym po swojemu.
Stając wobec trudnej sytuacji, próbujemy podążać wydeptaną już przez innych drogą na skróty. Muszę zmartwić tych, co stoją na linii startu. W cukrzycy nie ma drogi na skróty. Niestety, doświadczenia innych rodziców i ich porady wcale nie sprawią, że będzie nam łatwiej. Chcąc poczuć z kimś silną więź, szukamy wsparcia, gotowych rozwiązań, niestety możemy się rozczarować.
Analizowałam, dlaczego tak się dzieje, że los przecina ścieżki mojej rodziny i innych, w których też rozpanoszyła się cukrzyca. Wiele matek, rodzin w ciągu ostatnich lat pojawiło się w moim życiu i odeszło. Byliśmy sobie potrzebni, potem kontakt się urwał. Jedyny wniosek do jakiego dochodzę (poza tym, że po pewnym czasie nasze życie wraca do normy, czujemy się pewni swojej wiedzy, działań i wracamy do swoich spraw) jest taki, że każdy z nas ma własną ścieżkę do przejścia. Nie mamy w zwyczaju przywierać do siebie, choć i tak pojawią się tacy, co przywrą do nas za bardzo i czerpią z nas zbyt mocno. Bywa, że równie mocno chcą byśmy żyli ich stylem życia, albo za wszelką cenę ułatwili ich życie.
Kolejna myśl, która do mnie przyszła to mnogość rad, jakich udzielają nam ludzie. Wystarczy zadać pytanie, wykazać odrobinę niepewności, żeby uzyskać mnóstwo odpowiedzi. Każda z nich jest uznana za „najmojszy” pewnik tego jak się powinno postąpić. Tymczasem w cukrzycy nie można bazować na wyroczniach i pewnikach. Próby przeforsowania własnego zdania nie zawsze są bezpieczne dla innych. Trzeba pamiętać o tym, że chociaż na forach, stronach internetowych i w różnych grupach zawsze znajdzie się co najmniej kilka osób, które będą ciągnęły w swoją stronę i stawiały stanowcze tezy, mamy prawo żyć po swojemu i zarządzać cukrzycą według własnego uznania, o ile „własne uznanie” nie szkodzi dziecku.
Wreszcie napiszę to, o czym myślałam jakiś czas temu (i potraktujmy to wszyscy z przymrużeniem oka). Szukając przyczyn cukrzycy co jakiś czas trafiamy na jakąś przywrę. Czasami na taką przywrę możemy trafić zupełnie przypadkiem. Nie tylko w kontekście cukrzycowym. Przywry ludzkie często pojawiają się w naszym życiu i zeskrobują resztki naszej pewności siebie, żywiąc się naszą niewiedzą i byciem cukrzycowym żółtodziobem. Tymczasem masz prawo do tego, by być początkujący i pytać, ale nie zwalnia to z uczenia się nowej sytuacji i zbierania własnych doświadczeń.

Autor: Karolina Klewaniec, autorka bloga Cukromania.pl i książki „Cukrzyca typu 1. Rodzinny poradnik cukrzycowy”

Tags

You may also like...

0 thoughts on “O przywrach ludzkich”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *