Cukrzyk cukrzykowi wilkiem

Ostatnio rzadziej zaglądam do internetu, zwłaszcza nie lubię wchodzić na Facebooka, którego tak wszyscy oblegają. Zastanowiłam się przez chwilę dlaczego i za co lubimy tego typu komunikatory. Co one nam dają pod kątem cukrzycy. Niestety nie wyciągnęłam w stu procentach pozytywnych wniosków.

Ludzie szukający pomocy, wiedzy, często świeżo zdiagnozowani bywają ofukiwani. Na ich pytania padają odpowiedzi „lupka” albo co gorsza „było wałkowane milion razy”. Znajdzie się też kilka wypowiedzi ironicznych typu „jak obniżyć cukier – zjedz ogórki i popij wodą”.
W oczy razi również to jak podkreśla się, że osoby po 26 roku życia nie mają refundacji, bo wszystko dostają dzieci. Matki nazywane „madkami” i traktowane prześmiewczo, bo korzystają z tego, co po prostu im się należy – opieki nad swoim dzieckiem z cukrzycą. Przykre. Zamiast walczyć w Ministerstwie ludzie walczą na Facebooku wylewając swoje gorzkie żale i wiadra pomyj na innych. W tym wszystkim często zapominając o jednym – stoimy po tej samej stronie barykady, mamy tę samą chorobę.
W ostatnim czasie wyraźnie widać, że grupy wsparcia i wymiany doświadczeń przeobrażają się w okopy wojenne, gdzie strony przerzucają się nie zawsze merytorycznymi argumentami, ale za wszelką cenę chcą pokazać, że „moja racja jest najmojsza”.
I zastanawiam się czy rzeczywiście tak trudno jest odpowiedzieć po raz setny na to samo pytanie rzeczowo. Ja na nie odpowiadam od lat, powtarzam jak mantrę, więc nie trudno. Zastanawiam się czy naprawdę łatwiej jest po kimś „pojechać” niż mu pomóc. Czy poczucie wyższości, bezkarności i skupienie na sobie i temu, żeby sobie ulżyć u niektórych osób jest naprawdę silniejsze niż chęć udzielenia pomocy, rzeczowej odpowiedzi?
Ja wiem, że do tych podziałów prowadzą różnice w refundacji, brak refundacji i różna sytuacja materialna diabetyków, ale kurczę, żeby nie można było pokazać i polecić czegoś nowego, co się kupiło (nawet za niewielkie pieniądze albo kosztem oszczędzenia na czymś innym), bo zaraz się usłyszy „nie każdego na to stać” albo „to już prawie jeden sensor…dwa wkłucia…” itd?
Mam wrażenie, że ludziom trudno przyjąć do wiadomości, że pewne rzeczy będą nas dzielić zawsze, jak chociażby poziom zarobków, sytuacja rodzinna, oczekiwania względem życia, a nawet podejście do cukrzycy i sposobu jej prowadzenia. Tak bardzo skupiamy się na tym, co nas dzieli, że nie chcemy widzieć tego, co może nas połączyć. A tym, co łączy jest bycie przewlekle chorym – zdiagnozowana cukrzyca typu 1, wspólne doświadczenia. Łączy nas też to, że jesteśmy ludźmi – istotami rozumnymi, a odróżnia nas od zwierząt to, że potrafimy być empatyczni i wczuwać się w sytuację innych. Czy emaptia to w dzisiejszych czasach arachizm? Mam nadzieję, że nie bo jednak od czasu do czasu pojawia się ta iskierka, która pcha nas do tego, by pomóc innym.

Autor: Karolina Klewaniec

*Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób, umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość.

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Cukrzyk cukrzykowi wilkiem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *