Czy cukry zależą od pogody?

Regularnie i do znudzenia od lat poddaję się rozważaniom na temat cukrzycy i pogody. Kontempluję ich związek średnio raz w miesiącu.

Odpowiadam na pytania, czytam rozważania innych rodziców, że w górach wysoko. W myślach dopowiadam „to nad morzem nisko…”.
Przebywając aktualnie na feriach z dzieckiem mym, usłyszałam: halny idzie! O krzaczki, pomyślałam – halny w górach to i w cukrach pewnie zawieje. Bo na coś trzeba zwalić niewątpliwe konsekwencje pożartego właśnie przez dziecko grillowanego oscypka z żurawiną, a po południu – z braku bezglutenowej alternatywy – banana z nutellą, którą kucharz z namaszczeniem rozsmarował na talerzu, robiąc dwa „cycki” z bitej śmietany dla dodania bon tonu. „Oj, bydzie wiało…” – usłyszałam od góralki.

Czy teoria z pogodą ma sens?

Poświęciłam temu rozważaniu część rozdziału w mojej książce – tak mnie to męczyło! Ja myślę sobie, to znaczy wiem na pewno, że na pogodę, to my lubimy zwalać. Owszem, istnieją meteopaci, osoby nadwrażliwe na stany pogodowe, a w „Dzień Dobry TVN” usłyszałam kiedyś, jak Pani Doktor mówiła: ciśnienie atmosferyczne rośnie to i cukry rosną. Ja na pogodę nie zwalam. To znaczy zwalam, ale nie tak jak niektórzy.
Teraz idzie wiosna i znowu pogoda sprawi, że cukry naszych dzieci będą lepsze! Bo będzie dłużej jasno, zrobi się cieplej, pojawi się zieleń i odejdzie depresyjna zima. I bardzo dobrze! Bo zimą zamieniamy się w leniwców – mniej się ruszamy, cieplej ubieramy, jemy więcej i śmiem twierdzić, że bardziej kalorycznie. No i tak jakoś jest, że w czasie deszczu, zimowego siedzenia w domu cukry się nudzą.
Wiosną zaś zachciewa nam się żyć, łazić z dziećmi wśród zielonych pąków i temperatura zewnętrzna robi się bardziej przyjazna insulinie. Dojdą nowalijki, więcej owoców, warzyw i jakoś tak zachce nam się bardziej „żyć niż żryć”.

Pogoda w naszej głowie

Problemów z cukrami – ich spadkami i skokami – bardziej niż w położeniu geograficznym upatruję w tym, że w górach więcej chodzimy (robimy interwały), nad morzem więcej brodzimy w piasku i wodzie. Przy okazji też nie odmawiamy naszym dzieciom gofra, lodów, oscypka czy przekąski od pana modulującego „kukurydza gorąca!”. Bo przecież kiedy siedzimy w domu, żyjemy regularnie, normalnie chodzimy do szkoły i jesteśmy zdrowi, to pogoda w naszych cukrach zawsze jest taka sama! Przynajmniej u nas, nie wiem jak u Was.
Jeśli więc zapytasz mnie czy poziom cukru zależy od pogody odpowiem, że raczej nie. A jeśli zapytasz czy poziom cukru zależy od samopoczucia, odpowiem, że między innymi tak – bo emocje to różne mixy hormonów. A czy samopoczucie zależy od pogody? Odpowiem, że czasami tak. No więc jeśli cukry zależą od samopoczucia, a to może zależeć od pogody, to jak to w końcu jest? – zapytasz. Nie wiem, ale mogę Cię serdecznie pozdrowić „spod samiućkich Tater”, aktualnie z cukrem 95 mg/dl.

Autor: Karolina Klewaniec, autorka bloga Cukromania.pl


Tags

You may also like...

0 thoughts on “Czy cukry zależą od pogody?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *