Mistrz Polski z cukrzycą

Kolarstwo uprawia od 17 lat. W domu ma ponad 300 pucharów. Gdy trzy lata temu zdiagnozowano u niego cukrzycę typu 1, lekarz powiedział, że o rowerze musi zapomnieć…

Co Pan wtedy sobie pomyślał?

Rafał Oleś: To były bardzo trudne chwile dla mnie i mojej rodziny. To było jak grom z nieba. Jeździsz i ścigasz się 17 lat, a ktoś nagle Ci mówi, że masz przestać. Tego się nie da opisać. Dużo wiary i nadziei dała mi żona. To ona mnie wspierała, podobnie jak koledzy cykliści ze Skarżyskiego Towarzystwa Cyklistów. To dzięki nim się podniosłem i walczę.

Wbrew zaleceniom lekarza po kilku dniach zaczął Pan jednak trenować na rowerze treningowym…

R.O.: Po diagnozie przez tydzień leżałem w szpitalu – miałem dużo czasu na czytanie o cukrzycy. W internecie znalazłem wzmiankę o drużynie kolarskiej Team Novo Nordisk, od razu mnie to zaciekawiło, bo okazało się, że nie wszystko stracone. Znalazłem na facebooku Przemka Kuświka, który jak się okazało jest cukrzykiem i ściga się na rowerze. Zamieniliśmy kilka słów… i się zaczęło. Po powrocie do domu bałem się hipo, więc trenowałem w domu na trenażerze godzinę, czasem dwie dziennie. W tym czasie kilkanaście razy mierzyłem cukier zapisywałem i analizowałem: o ile i jak szybko glikemię podniesie mi banan, a ile duży łyk izotoniku. Takie testy prowadziłem ok. miesiąca, potem zacząłem normalnie trenować. Teraz jeżdżę po 200 km ścigam się i walczę o najlepsze lokaty na wyścigach.

Jak zareagowali na Pana chorobę trenerzy, koledzy kolarze?

R.O.: Przyjaciół poznaje się w biedzie… Wszyscy moi znajomi chcieli mi pomóc i za to im bardzo dziękuję. To była kolejna cegiełka, na której zbudowałem mój sukces.

Co było dla Pana najtrudniejsze, jeśli chodzi o „obsługę” cukrzycy?

R.O.: To, że w szpitalu tak naprawdę niczego się nie dowiedziałem, niczego się nie nauczyłem. Musiałem sam szukać informacji w internecie i wśród znajomych chorych na cukrzycę.

Wkrótce wrócił Pan do normalnych treningów…

R.O.: Po ok. dwóch miesiącach wróciłem do normalnego trenowania, choć zamiast pustych kieszeni był glukometr i puszka coli. Pół roku zajęło mi poznawanie swojego organizmu, potem było już łatwiej, choć cukrzyca to choroba nieprzewidywalna i z tym się trzeba liczyć.

Już z cukrzycą zdobył Pan złoty medal w Górskich Mistrzostwach Polski Masters. Jak to się udało?

R.O.: Górskie Mistrzostwo Polski to moje największe osiągnięcie. Wielkie podziękowania dla mojej żony Gosi – to ona mnie motywowała do pracy na treningach. Do tego startu przygotowywałem się 7 miesięcy, pod okiem mojego trenera Arkadiusza Koguta ze szkoły Way2Champ.To on zgodził się mnie prowadzić w tak trudnym okresie – po wykryciu cukrzycy. Trenowanie zawodnika zdrowego bardzo się różni od trenowania cukrzyka. Z powodu wahań glikemii inny jest sposób regeneracji, sam trening wytrzymałościowy musiał być inaczej ułożony ze względu na ryzyko wystąpienia hipoglikemii.

Jakie cechy trzeba posiadać, żeby osiągnąć sukces w sporcie?

R.O.: Przede wszystkim sport to ciężka praca i walka nie tylko z przeciwnikami, ale z samym sobą. Znany kolarz powiedział kiedyś: „Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem”. Każdy sportowiec powinien się zastanowić, jaki jest jego cel i skrupulatnie do niego dążyć.

Jest Pan sportowcem, czy uważa Pan, że sportowcowi, który musi na co dzień wykazywać się samodyscypliną, obserwować swój organizm łatwiej prowadzić cukrzycę?

R.O.: Myślę, że sport i ogólne zasady w nim panujące w dużym stopniu pomagają prowadzić cukrzycę. Sama walka z tą choroba, daje możliwość poznania swojego organizmu. Cukrzyca znaczy zdrowo, a wiec czysto, sportowo.

Jak w ogóle zrodziła się u Pana ta pasja? Za co Pan kocha ten sport?

R.O.: Kiedyś oglądając telewizję, zobaczyłem wyścig kolarski i chciałem spróbować.
Za co kocham? Kolarstwo to ciężki sport, wymagający setek godzin treningu, budujący psychikę i dający wiele satysfakcji.

Jak wyglądał Pana pierwszy rower?

R.O.: Pamiętam go doskonale. To była stara szosówka ze stalową ramą koloru czerwonego. Kupiłem ją za oszczędności u przyjaciela w serwisie rowerowym. Oczywiście był to używany rower.

Ma Pan rodzinę, pracuje zawodowo, jak udaje się Panu pogodzić to wszystko ze sportem?

R.O.: Tak, mam żonę i 8-letnią córkę. Czasem trudno to wszystko pogodzić, ale próbuję. Kolarstwo wymaga czasem i 6 godzin treningu dziennie. Tygodniowo staram się spędzać na rowerze od 15 do 21 godzin. Oznacza to, że od razu po pracy wsiadam na rower – wiadomo, że to odbija się na rodzinie. Ale mam wyrozumiałą żonę i ona wie, że bez roweru nie umiem żyć.

Jak najbliżsi zareagowali na diagnozę cukrzycy?

R.O.: To był dla wszystkich szok …ale kiedy było mi to potrzebne, każdy mi pomagał i za to dziękuje.

W jaki sposób Pan odpoczywa?

R.O.: Na odpoczynek zostaje mało czasu, ale staram się go spędzać z rodziną. To ona jest dla mnie najważniejsza.

Razem z Drużyną MOJACUKRZYCA.PL zdobył Pan 4. miejsce w Tour de Pologne Amatorów. Jak to się stało, że powstał taki zespół? Jak udało się osiągnąć taki sukces?

R.O.: To, że powstał taki zespół, to genialna sprawa. Dzięki wysokiemu miejscu na Tour de Pologne po pierwsze pokazaliśmy, że mamy wielkie serce do walki; po drugie, że cukrzyca nas nie ogranicza, a po trzecie stworzyliśmy bazę, by pozyskać środki od sponsorów na rozwój tej grupy, bo ambicje są wielkie.

Jak przebiega współpraca w drużynie?

R.O.: Tworzymy wspaniały team, każdy trenuje wg swoich planów, czasem piszemy do siebie, pytamy o treningi czy sprzęt. To grupa, która powstała na spontanie, ale w kilka chwil znaleźliśmy wspólny język i każdy z nas dał z siebie 140%.

Czy planujecie występy jako drużyna diabetyków także na innych imprezach kolarskich organizowanych przez LangTeam?

R.O.: Myślę, że przyszły sezon będzie bardziej owocny w starty naszej drużyny, potrzebujemy do tego sponsorów, aby pokazać, że z cukrzycą można wszystko.

Ma Pan 300 pucharów. Gdzie Pan w ogóle je trzyma?

R.O.: Trzymam je w domu na regałach. Każdy jest okupiony ciężkimi treningami i walką
Najcenniejszy jest ten z Mistrzostw Polski – to było największe moje marzenie… i się spełniło. To coś fantastycznego zostać Mistrzem Polski. Każdy puchar czy podium to dla mnie dodatkowa motywacja do jeszcze cięższej pracy i walki z cukrzycą.

Jakie ma Pan marzenie?

R.O.: Hmmm… marzeń jest wiele…. Rodzinnie chciałbym wybudować własny dom, natomiast sportowo… podium na Mistrzostwach Świata.

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Mistrz Polski z cukrzycą”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *