Odcinamy pępowinę! Tylko kiedy?

Czasami rzeczywistość, z jaką spotykam się w cukrzycowym świecie mocno mnie zaskakuje. Zarówno od strony nowych rozwiązań, jakie co jakiś czas pojawiają na medycznym rynku, jak i od tego, z czym spotykam się od społecznej strony życia z cukrzycą

Niedawno gościłem z prezentacją w jednej ze szkół, gdzie miałem okazję przekazywać najważniejsze informacje na temat opieki nad dzieckiem chorym na cukrzycę w placówce oświatowej. Zwykle na takie szkolenie zaproszeni są również rodzice małego ucznia. Nie inaczej było i w tym przypadku. Dwie mamy dwójki słodziaków pojawiły się w sali i z zainteresowaniem na twarzach, przeplatanym wyrazami niepokoju i emocji związanych ze wspomnieniami diagnozy przysłuchiwały się spotkaniu.
W pewnym momencie okazało się, że mimo tej samej choroby obie rodziny, a przede wszystkim mali pacjenci są na innych planetach, jeśli chodzi o życie z cukrzycą. Obaj uczniowie mieli po 8 lat, w obu przypadkach choroba rozpoczęła się co najmniej pięć lat wcześniej. Mówiąc inaczej, nie było to nic nowego i nieznanego dla całej słodkiej rodziny.
Jednak okazało się, że w przypadku A, akceptacja choroby nastąpiła prawie w całości, natomiast w przypadku B, było odwrotnie. Nie mam tu na myśli oswajania się z chorobą, tylko dopuszczanie małego pacjenta do życia z problemem. Czym to się objawiało?
Otóż w przypadku A mały słodziak doskonale wiedział, co mu dolega, potrafił wykonać podstawowe czynności związane z samokontrolą, próbował przeliczać wymienniki i wyliczać bolusy, znał pojęcia dawka korekcyjna i dawka podstawowa. Słowem, na swój wiek potrafił zadbać o siebie. Wielka to zasługa rodziców, którzy potrafili tego dokonać.
Przypadek B zaskoczył mnie niezmiernie. Okazało się, że po tak długim czasie życia z chorobą 8-letnie dziecko nigdy nie mierzyło sobie poziomu cukru samodzielnie! Tak, nie pomyliłem się! Nie używało samo glukometru! Wszystkie czynności samokontroli – od pomiaru glukozy we krwi po dawki insuliny wykonuje mama. W każdym miejscu. Gdy mały słodziak przebywa w szkole czy u kolegi na pomiar cukru przyjeżdża mama! Gdziekolwiek to jest. Przy czym nie wynika to z jakiś ograniczeń w rozwoju pacjenta tylko z nadopiekuńczości rodzica.
Nie chciałbym być źle odebrany. Zdaję sobie sprawę, iż są różne przypadki, jeśli chodzi o opanowanie cukrzycowych czynności w czasie. Każdy z nas jest inny, jednak nie da się ukryć, iż niedopuszczanie dziecka po tylu latach w chorobie do najprostszej czynności, jaką jest oznaczenie glikemii, jest czymś absolutnie niezrozumiałym. Nie było niestety czasu na dłuższą rozmowę z mamą, a z pewnością byłaby wskazana.
Co więcej, z uwagi na brak akceptacji i niezrozumiałe wycofanie rodziców, mały słodziak z przypadku A nie wiedział, że dzieci mogą samodzielnie robić pomiary i robią to z powodzeniem! Jego rówieśnicy, a nieraz i młodsi. Aż dziwne, że nie miał okazji wcześniej spotkać się z innymi dziećmi, które mają dokładnie ten sam problem, ale na przykład inny kolor pompy…
Do czego to może prowadzić? Niestety do większych problemów… Zarówno dla rodzica, a przede wszystkim dla małego pacjenta. Jeśli przypadek A jest Wam bliski, warto już teraz zastanowić się nad przemyślanym przekazywaniem cukrzycowej pałeczki, jak w dobrej sztafecie, bo tylko
w ten sposób jesteśmy w stanie razem stworzyć dobry zespół, który osiągnie jeszcze lepszy wynik.

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Odcinamy pępowinę! Tylko kiedy?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *