Szugarfrik poleca


„La La Land”, reż. Damien Chazelle
Wielki zwycięzca tegorocznych Złotych Globów, rekordzista w liczbie zdobytych nominacji do Oscarów, fenomen zimowego sezonu kinowego. Czy słusznie? Na pewno nie można odmówić tej historii uroku. Opowieść o miłości początkującej aktorki i muzyka jazzowego jest pięknie nakręcona, zrobiona z rozmachem i nawet niedostatki wokalno-taneczne Ryana Goslinga i Emmy Stone wydają się pracować dla dobra całości. Jednak, oglądając „La La Land” nie opuszczało mnie uczucie pewnego niedosytu, którego nie zmyła nawet fenomenalna sekwencja finałowa. Ale i tak jest wart polecenia.


„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”, reż. Maria Sadowska
Reżyserka Maria Sadowska („Dzień kobiet”) i scenarzysta Krzysztof Rak („Bogowie”) zdążyli już udowodnić, że potrafią robić dobre kino gatunkowe. Teraz, kiedy połączyli siły, efekt mógł być tylko jeden – pełen sukces. Biografia mentorki polskiej seksuologii jest przede wszystkim świetnie opowiedzianą, pełną życia historią. Do tego – koncert gry aktorskiej w wykonaniu Magdaleny Boczarskiej, dla której to chyba najważniejsza rola w karierze. Gorąco polecam! Polecam!


„Republika. Nieustanne tango”, Leszek Gnoiński
Zespół Republika i jego lider Grzegorz Ciechowski to w polskiej muzyce zjawisko bez precedensu, absolutna legenda. Bardzo więc cieszy, że zespół tego formatu doczekał się godnej siebie biografii. Monumentalna, świetnie napisana i udokumentowana praca Leszka Gnoińskiego robi wielkie wrażenie, a sam autor wyrasta na niekwestionowanego króla muzycznych biografii.


„Toni Erdmann”, reż. Maren Ade
Wielki zwycięzca Europejskiej Akademii Filmowej. Historia młodej kobiety wchłoniętej przez korporacyjny świat oraz jej wyluzowanego ojca, który, aby móc porozumieć się z córką, wymyśla sobie dziwaczne alter-ego, tytułowego Toniego Erdmanna. Choć film posiada pewne niedociągnięcia dramaturgiczne (mógłby być, na przykład, nieco krótszy), to na poziomie emocjonalnym działa naprawdę mistrzowsko. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak to jest dosłownie płakać i śmiać się w jednym momencie, to musicie wybrać się na ten film.


„Manchester by the sea”, reż. Kenneth Lonergan
Przewiduję, że kameralny dramat Kennetha Lonergana będzie jednym z największych przegranych tegorocznych Oscarów i zniknie w zgiełku wywołanym przez „La La Land”. Wielka szkoda, jeżeli tak się stanie, bo „Manchester by the sea” to świetny film, rewelacyjnie zagrany i opowiedziany. Historia o poczuciu winy i radzeniu sobie z traumą naprawdę potrafi chwycić za serce. Na szczególne uznanie zasłużył tu Casey Affleck, który zdecydowanie zbyt długo pozostawał w cieniu swojego sławnego brata.

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Szugarfrik poleca”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *