Poznaj swojego wroga!

W 1992 r. zespół Rage Against The Machine wyważył drzwi do sławy piosenką „Know Your Enemy”, w której wykrzykiwał rewolucyjne hasła o podjęciu walki z osobistym wrogiem. Dokładnie pięć lat później perkusista tego zespołu Brad Wilk poznał swojego wroga. Okazała się nim cukrzyca typu 1


Początek lat 90. XX w. był złotą erą dla zespołów gitarowych. Wśród kapel, które wyniosła wtedy fala popularności muzyki alternatywnej, zespół Rage Against The Machine zajmował miejsce szczególne. Nie eksplorował depresyjnych, hard-rockowych tradycji jak Nirvana czy Pearl Jam, lecz odważnie łączył rap z metalem, dodatkowo czerpiąc pełnymi garściami z funkowych źródeł. Jakby tego było mało, Rage Against The Machine wyróżniał się wyraźnym społecznym zacięciem, raczej niespotykanym w tekstach zespołów tamtego okresu. Wokalista Zack De La Rocha zacięcie atakował system, krytykował bierność jednostek, w niemal każdym tekście nawoływał do społecznej aktywności. Muzyka tego zespołu była energetyczna na każdym poziomie – muzycznym i lirycznym.

Cukrzyca w trasie z U2
W takim właśnie klimacie ideowym dorastał Brad Wilk, perkusista prekursorów nurtu rap-core. Pochodzący z żydowskiej rodziny o polskich korzeniach (jego polsko brzmiące nazwisko to nie przypadek – przodkowie Wilka spolszczyli nazwisko Wolf w czasie II wojny, by uniknąć Holocaustu) świetnie odnalazł się wśród mocnych osobowości, takich jak wirtuoz gitary Tom Morello czy rewelacyjny basista Tim Commerford. Szybko znalazł się w czołówce światowych perkusistów.
Jednak punkt zwrotny w życiu Wilka nie miał nic wspólnego z muzyką. Był to rok 1997 i trasa, podczas której Rage Against The Machine otwierał koncerty zespołu U2. Jak wspomina sam Wilk, pewnego dnia, po nocy podczas której wielokrotnie wstawał, żeby udać się do toalety, mimo że nie pił nic przed pójściem spać, obudził się kompletnie wykończony i ospały. Diagnoza lekarzy była jednoznaczna – cukrzyca typu 1. Dla trzydziestoletniego wówczas Brada Wilka zabrzmiało to jak początek końca kariery. Po pierwsze, był perkusistą, czyli muzykiem bazującym na wydolności i ogólnej sprawności fizycznej. W dodatku grał niezwykle dynamiczny i mocny repertuar. Już pojedynczy koncert stanowił dla niego olbrzymi wysiłek, a co dopiero trasa czy regularne próby. Nagłe spadki poziomu cukru we krwi po prostu nie wchodziły w grę.
Brad Wilk początkowo popadł w przygnębienie, zaczął rozważać odejście z zespołu. Na szczęście szybko porzucił ten pomysł. Jak wspominał później: „Po prostu zawziąłem się, przyjąłem wyzwanie i ruszyłem do przodu. Nie miałem zamiaru pozwolić cukrzycy kontrolować mojego życia, to ja chciałem kontrolować cukrzycę i żyć swoim życiem. Nie było łatwo na początku, ale wytrwałem.” Postanowił podejść do problemu zgodnie z filozofią głoszoną przez jego zespół. Czyli świadomie i aktywnie.


Cukrzycowe rytuały
Brad Wilk zaczął edukować się w dziedzinie cukrzycy. Interesował się wszystkim, co było związane z dostosowaniem stylu jego życia do choroby: począwszy od diety, przez wysiłek fizyczny, aż do nowinek technologicznych. Z pomocą zdobytej wiedzy oraz w konsultacji z lekarzami stworzył rytuał, którego trzyma się podczas każdego występu. Przed koncertem, aby ustrzec się przed hipoglikemią, ale także uzupełnić potas w organizmie, zjada banana. Oczywiście nie w każdej części świata banany są powszechnie dostępne, w takich sytuacjach zastępuje go innym owocem o dużej zawartości węglowodanów. Pomiędzy utworami i przed każdym bisem sprawdza poziom cukru we krwi za pomocą glukometru. Wilk ma też osobę do pomocy, która w razie potrzeby podaje mu glukometr z umieszczonym już paskiem testowym, sprawdza wynik, a w nagłych przypadkach jest w stanie zastąpić go za bębnami. Na dłuższe trasy Wilk zaopatruje się we własne, zdrowe jedzenie, polecone przez dietetyka.
Oczywiście, nawet rygorystyczne przestrzeganie tych zasad, nie uchroniło go przed niespodziewanymi sytuacjami. Tak było na przykład podczas trasy we Francji, kiedy na jednym z koncertów Wilk przeszedł poważny epizod hipoglikemii. Cukier spadł mu do 50, więc wypił 2/3 butelki Powerade’a. Dwie piosenki później czuł się jeszcze gorzej. Zaczął panikować, bo nie mógł zrozumieć, dlaczego cukier się nie podnosi. Natychmiast po zakończeniu kolejnego utworu chwycił butelkę (która dla utrudnienia była opisana po francusku) i zdał sobie sprawę, że organizatorzy dali mu Powerade’a bez cukru. Na wysokości zadania stanął wtedy zespół, który zaczął improwizować na scenie, dając Wilkowi czas na dojście do siebie. Co ciekawe, publiczność nie zorientowała się, co właściwie się dzieje, a wymuszoną improwizację potraktowała jako specjalny bonus i nagrodziła gromkimi brawami.

Producent lemoniady
Jednak Wilk – jak przystało na aktywistę – nie dbał tylko o siebie i swoją karierę. Postanowił zrobić coś także dla innych diabetyków.
Zaczęło się od miłości do lemoniady. Wilk jest fanem tego napoju, jednak po zdiagnozowaniu cukrzycy musiał drastycznie ograniczyć spożywanie słodzonych napojów. Ze zdziwieniem odkrył, że w amerykańskich sklepach nie jest w stanie nabyć lemoniady pozbawionej cukru i niezdrowych chemicznych słodzików. Dlatego właśnie, z pomocą żony – właścicielki sklepu ze zdrową żywnością – opracował recepturę lemoniady słodzonej stewią, właściwie tylko po to, aby móc pić ją w domu. Szybko odkrył jednak, że jego domowa lemoniada słodzona stewią niezwykle smakuje jego znajomym, ludziom, którzy nie mają nic wspólnego z cukrzycą. Brad postanowił wtedy założyć firmę produkującą napój słodzony stewią. Jak sam stwierdził po latach „ten pomysł był bardzo naiwny”.
Tak czy inaczej, Brad Wilk wprowadził swój pomysł w życie i w ten sposób powstał napój o nazwie Olade. Ideą firmy, oprócz produkcji lemoniady, było edukowanie ludzi na temat stewii — naturalnej, zdrowej i odpowiedniej dla diabetyków substancji słodzącej. Firma Wilka spotkała się jednak z oporem ze strony FDA (Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków), która nie chciała zatwierdzić stewii jako dopuszczalnego zamiennika dla cukru i chemicznych słodzików. Aż do 2008 r. napój Olade był dostępny jedynie w aptekach, jako uzupełnienie diety dla diabetyków. Po wieloletniej batalii z FDA Wilk w końcu postawił na swoim i wprowadził Olade do supermarketów jako zwyczajny napój, dostępny dla wszystkich konsumentów. Dziś można kupić go już w 6 smakach oraz w wersji izotonicznej.
Wilk wygrał w starciu z cukrzycą. Zaakceptował ją i nauczył się żyć z chorobą. Od 1997 r., gdy rozważał odejście od muzyki, minęło już prawie 20 lat. W tym czasie jego kariera rozwijała się naprawdę wspaniale. Po rozpadzie Rage Against The Machine, Wilk założył hitowy zespół Audioslave z Chrisem Cornellem w roli frontmana. Po rozpadzie supergrupy brał udział w wielu różnorakich projektach – wspomagał Smashing Pumpkins na trasach, zagrał na jednej z płyt legendarnej formacji Black Sabath, założył projekt Prophet of Rage wraz z legendarnymi raperami, a ostatnio – ku chyba największej uciesze fanów – powrócił do gry w reaktywowanym Rage Against The Machine.
Brad Wilk jest inspiracją dla wielu diabetyków, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Imponuje skromnością, siłą i pozytywnym podejściem do życia. Dlatego myślę, że na koniec tego artykułu powinienem oddać głos samemu Bradowi Wilkowi i zaprezentować jego życiowe motto: „Zaakceptuj to, że jesteś chory. Bądź dumny z tego, kim jesteś. Nie pozwól chorobie przeszkodzić Ci w robieniu tego, co chcesz robić. Świat stoi przed Tobą otworem! Znajdź coś, co kochasz i rób to pomimo wszystko!”

Łukasz Olszacki

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Poznaj swojego wroga!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *