Najmłodszy MasterChef

Dwukrotnie odpadł w eliminacjach do programu MasterChef, co nie przeszkodziło mu, by spróbować po raz trzeci. Udało się – został najmłodszym zwycięzcą programu w Europie. Od tego czasu wydał książkę kucharską, prowadzi swój kanał na

YouTubie, do którego zaprasza gości i razem z nimi gotuje. Cukrzyca? Nie to, żeby zawsze było różowo – to choroba, ale i z chorobą można wszystko – mówi Damian Kordas

Pierwsze pytanie tak naprawdę jest od mojego siedmioletniego syna, z którym oglądałam Pana kanał na YouTubie: „Ja bym chciał się dowiedzieć, jak to jest być takim najlepszym kucharzem? Że wszystkim smakuje…”

D.K.: Do najlepszego kucharza to mi bardzo dużo jeszcze brakuje, ale cały czas staram się i dokształcam, żeby kiedyś takim kucharzem zostać. Jeżeli wszystkim smakują moje potrawy to jest to najwspanialsza rzecz na świecie, bo od początku powtarzam, że gotowanie to sprawianie radości, a dzięki tej radości pokochałem gotowanie.

Czy program MasterChef to Pana pierwsze doświadczenie z telewizją?

D.K.: Program MasterChef to jak dotąd największa przygoda mojego życia. To czego doświadczyliśmy to naprawdę niezapomniane chwile. Program spełnił kilka moich marzeń – spotkanie światowych gwiazd kulinarnych, podróż do Ameryki, no i oczywiście wygrana! (śmiech) Wszystkich nas, uczestników, dzieliło wiele, ale łączyła nas wspólna pasja, którą żyliśmy przez cały pobyt w programie, zaprzyjaźniając się coraz bardziej. Oczywiście z wieloma uczestnikami dalej utrzymuję kontakt, często wymieniamy się nowościami, rozmawiamy o gotowaniu, ale i nie tylko.

Trzy razy próbował Pan dostać się do programu. Jak Pan reagował, tłumaczył sobie dwie pierwsze nieudane próby?

D.K.: Za każdym razem, gdy wracałem do domu po porażce, był taki moment zrezygnowania i chęci poddania się, ale nie trwał on długo. Natychmiast w mojej głowie rodziły się pomysły co zrobić, żeby tym razem być najlepszym i wygrać program. Przygotowując się do trzeciej próby postawiłem sobie wysokie cele i zadania. Jednym z nich była podróż autostopem do Grecji, aby spróbować tradycyjnych greckich potraw. Kolejna rzecz to postanowiłem sobie, że muszę odwiedzić mojego kulinarnego guru – Gordona Ramsaya, i spróbować potraw, które serwuje w swoich restauracjach. Spakowałem się i poleciałem do Londynu, aby zjeść w jednej z perełek Gordona Ramsaya.

Uczył się Pan gotować od babci – jakie jest Jej popisowe danie, Pana ulubione?

D.K.: Babcia zawsze jest kojarzona z najlepszymi pierogami, i u mnie jest tak samo. Uwielbiam babcine pierogi czy to ruskie czy pod innymi postaciami. Babcia Fela jest i na zawsze będzie moim największym autorytetem kulinarnym, bo to ona zaszczepiła we mnie tą pasję i to ona nauczyła podstaw gotowania. Kolejnymi autorytetami to na pewno znany każdemu Gordon Ramsay czy Marco Pierre White. Ten ostatni zaimponował mi tym, iż mając naście lat chciał zająć się profesjonalnie gotowaniem, pomimo przeciwności losu, wyprowadził się z domu i jako najmłodszy na świecie szef kuchni zdobył swoje pierwsze trzy gwiazdki.

Pierwszym daniem jakie Pan przygotował, były placki ziemniaczane dla rodziców – podobno nie wyszły – co się stało?

D.K.: Dokładnie tak, pierwsze danie to placki ziemniaczane. Były niedoprawione, bez soli, a na dodatek spalone. (śmiech)

Kiedy powstała w Pana głowie myśl, żeby zostać kucharzem? Co było impulsem?

D.K.: Ta myśl towarzyszyła mi od początku, od kiedy pamiętam. Kiedy przyszedł moment wyboru dalszej drogi, rodzice doradzili mi, abym pozostał przy swojej drugiej pasji, która da mi pewniejszy zawód niż kucharz. Tak więc, poszedłem na studia weterynaryjne, gotowaniem zajmując się „po godzinach”. Start w MasterChefie, a później wygrana w programie uświadomiły mi, że po ukończeniu studiów weterynaryjnych, spróbuję swoich sił w świecie kulinarnym.

Ma Pan ogromną wiedzę na temat gotowania, uczestniczył Pan w wielu kursach i szkoleniach – które z nich były dla Pana najbardziej wartościowe?

D.K.: Ze wszystkich szkoleń i warsztatów wyniosłem naprawdę wiele. Każde danie, które nauczyłem się przygotowywać, dzieliłem na czynniki pierwsze i analizowałem jak można w inny sposób coś przyrządzić, czy w inny sposób coś połączyć. Wiele dał mi internet i zawarta tam wiedza. Książki kucharskie to moje kolejne hobby, kolekcjonuję je i uwielbiam wieczorami je przeglądać. Wiele dały mi również wizyty w restauracjach – podobnie jak dania przygotowywane na warsztatach, tak samo te z restauracji dawały mi milion nowych inspiracji na pyszne potrawy.

Gdy oglądałam Pana kanał na YT kilka rzeczy mnie zaskoczyło, było swego rodzaju odkryciem np. że jędrność steku ocenia się porównując ją do określonych miejsc na dłoni. A co dla Pana było takim odkryciem, jeśli chodzi o tajniki przygotowywania potraw? Co Pana kiedyś zaskoczyło?

D.K.: Najbardziej zaskoczyło mnie danie przygotowane przez George’a Calombarisa, które później w zadaniu mieliśmy odtworzyć. Po pierwsze obserwując go w kuchni, naprawdę widziałem, że gotowanie to jego życie, że on to kocha i sprawia mu to ogromną radość i przyjemność. Co do samego dania – połączył w nim składniki, o których nigdy w życiu nie pomyślałbym, że można połączyć – białą czekoladę, gorgonzolę i mąkę z tapioki – wydaje się abstrakcyjne, a po spróbowaniu po prostu moje kubki smakowe eksplodowały!

Cukrzyca – pomaga czy przeszkadza w byciu kucharzem?

D.K.: Na pewno troszkę przeszkadza, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Wiele razy słyszałem, że jak to cukrzyk, który gotuje i na dodatek uwielbia desery… Staram się być dowodem na to, że można wszystko! (śmiech)

Z czym się Panu kojarzy cukrzyca? Jakie ma Pan na nią sposoby?

D.K.: Kiedyś cukrzyca kojarzyła mi się z ograniczeniami, bardzo dużymi ograniczeniami. Po tych wszystkich latach z chorobą już tak nie jest. Cukrzyca to choroba, ale z tą chorobą można wszystko. Ja z cukrzycą spełniam marzenia i udowadniam, że niemożliwe staje się możliwe. I wszyscy, którzy zmagają się z cukrzycą, śmiało mogą iść za moim przykładem.

Jakie ma Pan plany i marzenia?

D.K.: Najbardziej odległe marzenie to trzygwiazdkowa restauracja… ale do tego jeszcze mi wiele brakuje i dużo jeszcze zajmie mi czasu przygotowanie się do jej otworzenia, a następnie prowadzenia na takim poziomie, żebym dostał moje upragnione gwiazdki. Kolejnym marzeniem jest na pewno staż u Gordona Ramsaya i wielu innych restauracjach. Co do planów, to na pewno kończę studia, a następnie zabieram się już całkowicie za gotowanie!

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Najmłodszy MasterChef”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *