Marzenie jest wspólne

Każdy z nas czasem się zastanawia „co by było, gdyby…”. No właśnie. Co by było gdyby np. nasza cukrzyca się skończyła? Jak to by było już nigdy nie używać glukometru i nie podawać sobie insuliny? Na pewno nie raz taka myśl przemknęła Wam przez głowę.
W pewnym momencie stażu ze słodką chorobą jest się przybitym obowiązkami i najchętniej rzuciłoby się tę „słodką” codzienność. Oczywiście nikt z nas nie może sobie na to pozwolić…

„Łatwiejsza” cukrzyca?

Osoby z cukrzycą typu 1 można podzielić na dwie grupy – tych, którzy zachorowali jako małe dzieci i nie pamiętają życia bez cukrzycy oraz tych, którzy dowiedzieli się o chorobie będąc już tego świadomym (np. w wieku nastoletnim). Oczywiście nie oznacza to, że cukrzyca tej pierwszej grupy jest łatwiejsza, bo jest sprawą „naturalną”. Myślę, że wszyscy diabetycy skorzystaliby z możliwości wyleczenia, gdyby taka się pojawiła, bez względu na staż. Często słyszę od osób, które należą do tej drugiej grupy, że mam szczęście, bo zachorowałam, gdy miałam 4 latka, a dla nich moment diagnozy wywrócił dotychczasowe życie do góry nogami. Wiadomość o cukrzycy nie jest dobra dla nikogo, zwłaszcza dla gimnazjalisty czy licealisty w burzliwym okresie nastoletniego życia. Trzeba jednak pamiętać, że w głowie małego diabetyka też zostają pewne odczucia, obrazy – nawet, jeżeli są niewyraźne, zamglone, to mają znaczenie. Nie możemy też zapomnieć o rodzicach, którzy przeżywają prawdziwą traumę, gdy słyszą diagnozę: cukrzyca typu 1. Ta „słodka” choroba zawsze będzie dużym wyzwaniem – nieważne czy chorujemy dwa dni, dwa miesiące, dwa lata czy dwie dekady – często nie tylko dla nas samych, ale również dla naszych bliskich.

Powrót do dawnego życia czy zupełnie nowe?

Cukrzyca mimo trudności, jakie niesie ze sobą na co dzień, na szczęście nie niszczy naszych życiowych możliwości – przy odpowiedniej samokontroli możemy z nią pracować, podróżować, realizować swoje hobby czy smakować kuchni świata. Życie diabetyka jest bardzo podobne do tego, jakie prowadzą zdrowi ludzie, ale mimo wszystko nie jest dokładnie takie samo. Nawet dla diabetyka dobrze radzącego sobie ze swoją cukrzycą potrafi być ona uciążliwa z wielu względów: dodatkowych obowiązków, które trzeba wykonywać w nie zawsze sprzyjających warunkach; stresu związanego z możliwymi powikłaniami; złości
z powodu hipo- czy hiperglikemii podczas istotnych wydarzeń czy górą osprzętu, który trzeba wszędzie ze sobą zabierać. Cukrzyca, która była „od zawsze”
i cukrzyca, która zmieniła dotychczasowe życie o 180 stopni są pod tym względem takie same – wymagają od nas tych samych poświęceń, dają te same doświadczenia, przynoszą ten sam ból. Jedyna różnica jest taka, że jedni diabetycy pragną zamiany na nowe życie bez cukrzycy, a drudzy tęsknią za swoim dawnym życiem sprzed diagnozy, które utracili. Wszyscy mamy jedno wspólne marzenie.

Weronika Kowalska

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Marzenie jest wspólne”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *