Wzrok a cukrzyca. Nowe leki i telemedycyna.


Prof. Robert Rejdak jako wybitny specjalista chirurgii oka wykonuje m.in. zabiegi usunięcia zaćmy (również operacje bardzo skomplikowane). Przeprowadza zabiegi chirurgii ciałka szklistego. Zajmuje się także leczeniem schorzeń plamki żółtej i odwarstwieniami siatkówki. Pracuje nad poprawą widzenia u diabetyków

Do niedawna diabetycy z retinopatią cukrzycową mieli marne szanse na zwycięstwo w walce o wzrok. Znam wielu chorych na cukrzycę, którzy chodzą podpierając się białą laską.
Prof. Robert Rejdak: Tak było rzeczywiście, zanim zostały wprowadzone preparaty z grup anty VEGF, które podaje się w formie iniekcji do ciała szklistego. Stosujemy je dopiero od 10 lat. Najpierw podawano te preparaty w tak zwanym starczym zwyrodnieniu plamki żółtej, czyli AMD, ale później zaczęto je stosować także w cukrzycowym obrzęku plamki i okazało się, że są bardzo skuteczne.

Podobno miał Pan w tym przełomie niemały udział sprowadzając te preparaty do kliniki okulistycznej w Lublinie, którą pan kieruje?
R.R.: Moja rola polegała najpierw na zdobywaniu wiedzy na ten temat, potem przekazywaniu jej innym okulistom. Od wielu lat skupiam się na badaniu skuteczności leków w dziedzinie okulistyki, a co za tym idzie – ratowaniu wzroku chorych na cukrzycę. W mojej klinice od kilku lat robimy iniekcje do gałki ocznej właśnie z tych najnowszych preparatów. Miałem możliwość ich przetestowania, więc mogę przyznać się, że najnowsze projekty i najskuteczniejsze leki, sprowadzane są do Polski przy moim udziale.

Dwa lata temu trafiłam do Pana kliniki w Lublinie. Po 35. latach chorowania na cukrzycę przestałam widzieć na jedno oko, a w drugim miałam 50% widzenia. Byłam zakwalifikowana do witrektomii – skomplikowanej operacji usunięcia ciała szklistego. Ale pan powiedział, żeby się z tym nie spieszyć i zaczęliście mi w formie iniekcji do oka podawać preparat, dzięki któremu nie tylko widzę, ale i czytam.
R.R.: Sprawdziłem skuteczność takiego leczenia i wyniki badań klinicznych. Tymi preparatami, czyli lekami z grupy anty VEGF leczy się nie tylko zwyrodnienie plamki żółtej i retinopatię cukrzycową, ale także zakrzep żyły środkowej i powikłania wysokiej krótkowzroczności.

Nie jest to jednak preparat, który NFZ refunduje diabetykom na szeroką skalę, przynajmniej do niedawna tak było.
R.R.: Teraz jednak wprowadzono formę refundacji pozwalającą na płacenie za leczenie wzroku u chorych na cukrzycę z budżetu szpitala. Jednak zakres tej refundacji jest zawężony, ponieważ chory musi być do tego szpitala przyjęty i zakwalifikowany do tego rodzaju terapii, a zapotrzebowanie jest ogromne. Trzeba dokonywać więc selekcji i ratować wzrok głównie ludziom młodym. Najwyższym więc wyzwaniem powinno być wprowadzenie programu lekowego finansowanego przez NFZ ze specjalnej puli i wtedy odnieślibyśmy pełen sukces. W Polsce taki program lekowy już działa w przypadku AMD. Wyniki są rewelacyjne. Czy zresztą trzeba tłumaczyć, że człowiek, który traci wzrok albo niedowidzi jest wyłączony z życia społecznego, cierpi na depresję czując się już niepotrzebny i nie ma nadziei na poprawę. A kiedy ten wzrok odzyskuje, zaczyna tak jak pani widzieć, czytać, oglądać filmy, odzyskując też siły psychiczne. Może dawać z siebie i daje bardzo dużo. Muszę tu podkreślić jak wielką rolę w walce o program lekowy odegrał i odgrywa profesor Marek Rękas – konsultant krajowy, który pertraktując z ministerstwem zdrowia przekonał urzędników, jak ważna jest zwycięska walka w chorobach oczu u diabetyków. Teraz właśnie pracujemy z panem profesorem przy programie lekowym w cukrzycowym obrzęku plamki żółtej.

Na czym polega to schorzenie?
R.R.: To powikłanie retinopatii cukrzycowej, z powodu którego następuje znaczne pogorszenie widzenia prowadzące do ślepoty. Natomiast drugie poważne powikłanie to sama retinopatia cukrzycowa, czyli choroba naczyń siatkówki. Pociąga ona za sobą nie tylko obrzęk plamki, ale i nowotwórstwo naczyniowe – na powierzchni siatkówki tworzą się nowe słabsze naczynia, które mają zwiększoną przepuszczalność płynów, a więc i krwi powodując obniżenie ostrości wzroku i wylewy. Jeżeli obrzęk plamki nie jest we wczesnej fazie szybko leczony, można nieodwracalnie stracić widzenie. Przyczyną chorób naczyniowych przy cukrzycy jest silne niedotlenienie siatkówki, a gdy wystąpi proliferacja naczyń, dochodzi do krwotoków do ciała szklistego, a potem do odwarstwienia siatkówki. I to już jest ślepota nieodwracalna.

Czy każdy diabetyk po wielu latach choroby musi cierpieć na retinopatię?
R.R.: U chorych na cukrzycę występuje ok. 25-30 razy wyższe ryzyko utraty widzenia niż u osób w podobnym wieku bez cukrzycy. Retinopatia dotyczy co najmniej 1/4 chorych na cukrzycę. Według statystyk obecnie w Polsce na cukrzycę choruje 2 mln. osób, a 15% z nich ma cukrzycowy obrzęk plamki. I to już jest problem społeczny. Tym bardziej, że często dotyczy ludzi aktywnych na rynku pracy.

Młodzi też chorują na retinopatię?
R.R.: Tak, trzeba jeszcze podkreślić, że na typ 1 cukrzycy chorują głównie młodzi i bardzo młodzi ludzie. Niektórzy dopiero wchodzą w życie zawodowe i społeczne. Wyobraźmy sobie diabetyka, który ma osiemnaście lat, a choruje od dziesiątego roku życia. Po paru latach dochodzi u niego do powikłań ocznych. Mam pacjentów, którzy mając 25, 30 lat są już zagrożeni ślepotą. Nietrudno sobie uzmysłowić ich dramat. Moim zdaniem więc tylko program lekowy w cukrzycowym obrzęku plamki może zapobiec i zahamować zaawansowaną postać tej choroby. Pozwoli wcześniej ją zdiagnozować i zacząć leczyć tak, by nie dopuścić do utraty wzroku. Mam też młodych pacjentów, którzy szczęśliwie zaczęli być leczeni dość wcześnie i którzy po 5 czy 7 iniekcjach w ogóle już nie chorują na powikłania oczne. Znajdują się tylko pod obserwacją. Ich stan nie wymaga jednak dalszego podawania leków.

A co to znaczy: program lekowy?
R.R.: To oddzielna struktura w systemie zdrowia finansowana przez państwo i dotycząca tylko tej wybranej choroby. Obecnie wyodrębnić te środki trzeba z i tak skromnego budżetu szpitala. Teraz ten budżet musimy dzielić na leczenie zaćmy, odwarstwień siatkówki, urazów powypadkowych. Nie jesteśmy więc w stanie na tyle leczyć pacjentów z cukrzycowym obrzękiem plamki, jak wtedy, gdy powstałby program lekowy. Domagamy się więc go i chcemy to wszystko zorganizować.

W ten program wchodziłyby nie tylko iniekcje, ale i leczenie laserowe?
R.R.: Głównie dotyczy on iniekcji, bo to najskuteczniejsza forma terapii. A ponieważ iniekcje nie są wystarczająco finansowane, dochodzi często do operacyjnego leczenia – witrektomii – bardzo drogiej operacji na siatkówce i ciele szklistym. No i niebezpiecznej, ale często nie ma wyjścia, bo już tylko tak możemy pomóc pacjentowi. Na witrektomię mamy miejsce w budżecie, ale czy nie lepiej zainwestować w program lekowy z użyciem iniekcji, którzy uchroni pacjenta przed ciężką operacją i nie nadwyręży budżetu szpitala? Zwłaszcza, że pacjenci po iniekcjach szybko wracają do normalnego życia, pracują, utrzymują rodziny, nawet prowadzą samochody. Mamy przypadki, kiedy powraca pełne stuprocentowe widzenie. Moim zdaniem program lekowy to oszczędność, a nie wydatek dla państwa, gdyby policzyć koszt rent, opieki nad niewidomym pacjentem, zasiłki…

To straszne, że wszystko rozbija się o pieniądze.
R.R.: O pieniądze i politykę zdrowotną. Ale ja widzę już pozytywne ruchy ze strony ministerstwa i zainteresowanie tym problemem. Mam więc nadzieję, że wkrótce ten program będzie wprowadzony. A my będziemy mogli podawać iniekcje także tym chorym, których nie stać na prywatne leczenie.

Są kraje, które takie programy już wprowadziły. Wielka Brytania na przykład…
R.R.: I dzięki temu Wielka Brytania teraz szczyci się tym, że cukrzyca u nich nie jest główną przyczyną wykluczania pacjentów z rynku pracy.

Najważniejsza jest chyba diagnostyka i wczesne rozpoczęcie leczenia. Dowiedziałam się, że pan wprowadza tu wielką innowację.
R.R.: Z zespołem profesora Rękasa z WIM w Warszawie wprowadzamy do okulistyki telemedycynę, jesteśmy tu pionierami. Wykorzystujemy niedużą kamerę lub nawet smartfon ze specjalną przystawką, którymi można będzie robić zdjęcia dna oka u lekarza rodzinnego uzyskując informację o stanie plamki żółtej u chorego na cukrzycę. Zdjęcia może zrobić nawet pielęgniarka, czy technik i przesłać je do specjalnego ośrodka w klinice okulistycznej. My już w Lublinie mamy specjalny program komputerowy, który automatycznie wyłapuje zmiany patologiczne na dnie oka i zaznacza je na zdjęciu, które potem ogląda lekarz okulista. Jeżeli on uzna, że rozpoczyna się wczesna faza retinopatii, pacjenta w trybie pilnym zaprasza się do kliniki, by go dalej leczyć.

Najgorszy jest brak diagnozy. Okuliści nie kierują masowo diabetyków na badania dna oka, jeżeli pacjent trafia do nich na przykład ze zwykłym zapaleniem spojówek. Sama tego doświadczyłam.
R.R.: Dlatego chcemy wyjść naprzeciw niedoskonałościom systemu i wprowadzamy telemedycynę. Myślę że do wakacji będziemy mogli proponować już lekarzom skuteczne rozwiązania. Cieszę się też, że ministerstwo zdrowia zaprosiło nas w kwietniu na prezentację tych pomysłów, a w maju chce spotkać się z nami senacka komisja zdrowia.

Jest więc duża szansa na to, że diabetycy nie będą musieli używać białych lasek. Pozostaje mi tylko życzyć Panu Profesorowi powodzenia, w interesie nas wszystkich.Dziękuje za rozmowę.

Krystyna Pytlakowska

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Wzrok a cukrzyca. Nowe leki i telemedycyna.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *