Jak zaakceptować cukrzycę?


Szok, niedowierzanie, bunt i zaprzeczanie to naturalne reakcje zdrowego psychicznie człowieka w odpowiedzi na diagnozę cukrzycy. To niezbędne etapy, by przygotować się do zaakceptowania życia z chorobą

Stan, w którym znajduje się diabetyk po diagnozie można porównać do żałoby. Rodzice bez względu na wiek swojego dziecka, które zapada na cukrzycę bezpowrotnie tracą zdrowe dziecko. A sam dorosły, młody diabetyk musi zmienić swoje dotychczasowe życie. U wielu rodzi to bunt, gniew, poszukiwania cudownego leku. By zaakceptować zmianę diabetyk (i rodzic) najpierw musi oswoić się z diagnozą. Często na tym etapie jest ona traktowana jak wyrok, od którego nie ma odwołania. Chorzy oddalają się od bliskich. Wstydzą się choroby. Boją się odrzucenia w domu, w pracy i wśród znajomych. Są zagubieni. W tym momencie najważniejszy jest czas i umiejętne wsparcie od bliskich.

Akceptacja choroby przewlekłej, a raczej życia z nią, to długi i dynamiczny proces. Nie ma odpowiedzi na pytanie ile potrzeba czasu, by pogodzić się z diagnozą. To sprawa indywidualna i uzależniona od wielu czynników. Jedni potrzebują kilku miesięcy, roku, a inni nawet kilku lat. Ważne jest też to, co działo się w życiu przed diagnozą: czy było ono ustabilizowane, w jakim wieku zachorował pacjent, a także czy nie ma innych problemów zdrowotnych lub rodzinnych.


Jak poradzić sobie po diagnozie?
Początkowy szok i niedowierzanie to paradoksalnie reakcja ochronna organizmu. Szok pozwala „nie zwariować” i jest konieczny, by „pójść” dalej. Diabetykowi trudno pogodzić się ze świadomością, że od tej pory jego życie się zmieni i będzie uzależnione od choroby. Od podawania insuliny, od konieczności kontrolowania glikemii wiele razy w ciągu doby, czy chociażby od planowania posiłków ze szczególnym zwróceniem uwagi na ich skład. Człowiek czuje, że traci kontrolę nad swoim życiem. To rodzi lęk i może być przyczyną długotrwałego stresu. Wtedy pojawia się typowe dla tego etapu myślenie: „nie dam rady”, „to już koniec”, „nigdy nie wyzdrowieję i nie spotka mnie nic dobrego”, „wszystko przepadło, muszę zrezygnować ze swoich planów”. Bardzo ważne, by w tym momencie wyciągnąć do chorego rękę. Ogromne znaczenie już na tak wczesnym etapie choroby ma edukacja.

Stworzenie solidnych podstaw z wiedzy i obalenie dołujących mitów. Na wagę złota jest diabetolog, któremu pacjent zaufa i bliscy, którzy wesprą chociażby swoją obecnością i nie będą narzucać się z „dobrymi radami”. Dzięki temu diabetyk łatwiej zaakceptuje nową sytuację, by w rezultacie pogodzić się ze swoim życiem z chorobą w tle. Wymaga to naprawdę sporo czasu. Tego procesu nie można ani przyspieszyć, ani skrócić. Droga do akceptacji siebie, jako chorego jest długa i każdy przemierza ją inaczej. Pomocne może być tu pozwolenie sobie na przeżywanie także tych nieprzyjemnych nawet negatywnych emocji. Uwolnienie ich może okazać się oczyszczające. Sprawi, że nieco łatwiej będzie na nowo uporządkować swoje życie.
Nie będzie jak dawniej. Będzie inaczej.


Choroba przewlekła zmienia życie. Nie ma co się oszukiwać, że będzie jak dawniej. Jednak należy zdać sobie sprawę, że paradoksalnie choroba może otworzyć oczy na inne możliwości. Chory zanim oswoi się z ograniczeniami, jakie niesie cukrzyca powinien dać sobie czas i prawo do złoszczenia się na nią. Przeżywanie tych silnych emocji jest nieuniknione. Pozwala oswoić się z nową sytuacją i chorobą, która już na stałe zagościła w życiu. Chory i jego otoczenie stopniowo przywykną do cukrzycy. Wtedy pojawi się też radość z małych sukcesów.

Jak nauczyć się z nią żyć?
Diabetyk na drodze do zaakceptowania obecnego stylu życia powinien zastanowić się, co może zrobić dla siebie, by lepiej żyć. To dobry czas na zweryfikowanie dotychczasowych przyzwyczajeń i określenie ich na nowo. Postawienie przed sobą krótkoterminowych, realnych celów np. wprowadzenie zdrowszej diety, regularna kontrola glikemii przed posiłkami, systematyczne wizyty u diabetologa, regularne dłuższe spacery dwa razy w tygodniu, sprawią, że plany będą łatwiejsze do realizacji, a małe sukcesy będą cieszyć. To zaowocuje nie tylko osobistą satysfakcją, ale też lepszym samopoczuciem i zmniejszeniem stresu. Diabetyk poczuje, że na nowo odzyskuje kontrolę nad swoim życiem.
Należy przy tym pamiętać, by nie wartościować choroby i związanych z nią zabiegów. Najlepiej unikać określeń typu „dobry” i „zły” cukier, bo łatwo przenieść je na siebie. Określenie ma „zły” cukier może wywołać poczucie winy. Jeśli bliscy chcą pomóc zaakceptować chorobę, nie powinni stawiać wygórowanych celów i dokonywać drastycznych zmian np. raptownie zmieniać całkiem dietę. Wszelkie konieczne zmiany należy wprowadzać racjonalnie, by nie zniechęcić do nich diabetyka. Może warto, by sam wybrał to, co chce jeść. Ważne, aby znał skład posiłku i umiał adekwatnie dawkować insulinę. Nagła rewolucja w sposobie odżywiania nie przyczyni się do szybszej akceptacji życia z cukrzycą.


Przełom w życiu po diagnozie
Dla wielu chorych diagnoza i rozpoczęcie nowego życia z chorobą jest momentem przełomowym, pozwala na zatrzymanie się, analizę dotychczasowego życia. Często chorzy zaczynają więcej uwagi poświęcać sobie, temu czego potrzebują, by w dobrej kondycji cieszyć się życiem.
Istotą choroby przewlekłej jest niemożność jej pełnego wyleczenia. Dlatego tak ważna w terapii jest nawet nie sama akceptacja choroby, a adaptacja do życia z nią. Przychodzi ona nieco łatwiej niż pogodzenie się z cukrzycą. A poprawa jakości życia obok dążenia do dobrego wyrównania, to jeden z najważniejszych celów terapeutycznych.
Droga do akceptacji życia z chorobą jest długa i trudna. Obfituje nie tylko w sukcesy, ale i w niepowodzenia.
Pamiętajcie, że Wasze subiektywne odczuwanie choroby jest równie ważne, co medyczne określenie stanu zdrowia. Cukrzyca to nie tylko choroba przewlekła i nieuleczalna, ale też skomplikowana i nieobliczalna. Potrafi zaskoczyć, gdy człowiek najmniej się tego spodziewa. Dlatego tak ważne jest dobre samopoczucie i pozytywne nastawienie do tego, co przyniesie życie.
Nie traktujcie cukrzycy, jak swojej przyjaciółki. To równia pochyła. Cukrzyca to żadna towarzyszka, żadna z niej przyjaciółka. To raczej pasożyt i właśnie dlatego nie możecie pozwolić, by przejęła nad Wami kontrolę. Zatem nie pozwólcie jej rozpanoszyć się w Waszym życiu, bo wtedy nim zawładnie. Miejcie ją zwyczajnie na oku, bo wtedy i tak trudne życie z chorobą, będzie nieco prostsze.
Pamiętajcie, że Wasze osiągnięcia, nawet te małe sukcesy są tylko WASZE i zawdzięczacie je własnej ciężkiej pracy.

Monika Godlewska, psycholog

Czytaj również:

Depresja i cukrzyca

Najgorsze już za mną – wywiad

Lecznicza marihuana dla cukrzyków

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Jak zaakceptować cukrzycę?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *