Samokontrola u dziecka i nastolatka


Zdrowy człowiek na dobrą sprawę nawet nie wie, jaki aktualnie ma poziom cukru we krwi. Nie zawraca sobie nim głowy, podobnie jak oddychaniem czy biciem serca. To zasadniczo różni go od osób chorujących na cukrzycę.

Małe dziecko chorujące na cukrzycę nie zdaje sobie sprawy, co się dzieje. Szybko przyzwyczaja się do zabiegów, które wokół niego wykonują rodzice – nakłuwają palec, przyklejają jakieś plasterki, kombinują przy „aparaciku”. Te rytualne działania przyjmuje z większym lub mniejszym oporem, jako coś tak normalnego, jak mycie zębów czy czytanie bajki przed snem…

Świadomość cukrzycy
To dziecko jednak dorasta. Zaczyna chodzić do przedszkola. Styka się z innymi dziećmi i nagle okazuje się, że czymś się różni. Jego mama wcześniej po niego przychodzi albo w ekstremalnych przypadkach jest z nim cały czas w przedszkolu. Pozostałe dzieci nie kłują się w palec przed posiłkiem i piją słodki kompot do obiadu. Zaczyna się bunt. Ten z kolei rodzi frustrację u rodziców. Wiedzą, że muszą zadbać o swoje dziecko najlepiej jak potrafią. Maksymalizują więc kontrolę. Rozciągają ją na dużo większy obszar, aniżeli wymaga tego prowadzenie cukrzycy. Robią to na granicy swoich własnych możliwości i wytrzymałości. I trudno im się dziwić. W ich rękach jest życie ich dziecka. Nierzadko czują się zmęczeni, niezrozumiani i osamotnieni w walce, jaką jest kontrola choroby. I jednocześnie tak przestraszeni, że nawet minimalne odpuszczenie tej kontroli w znaczeniu oddania jej choć na chwilę drugiej osobie, jest często niemożliwe. To z kolei rzutuje bezpośrednio na relacje w całym systemie rodzinnym, a zwłaszcza niekorzystnie wpływa na dziecko. I tak cykl bunt – kontrola – bunt zatacza pełną pętlę. Nigdy nie namawiam rodziców do porzucenia kontrolowania cukrów, diety, wizyt lekarskich. Wręcz przeciwnie. Te działania są słuszne, uzasadnione i nieodzowne. Wskazuję raczej na obszary, w których mogą kontrolę zluzować, komu mogą zaufać, jak się tego zaufania nauczyć i gdzie oraz w kim mogą poszukać wsparcia. Bo ich dziecko za kilka lat dorośnie i będzie musiało nauczyć się żyć z cukrzycą samodzielnie. Co wtedy z ich lękiem? Jak zaufają i czy w ogóle zaufają dziecku skoro nie potrafili zaufać współmałżonkowi, opiekunce, pielęgniarce itd.? To obszar, w którym rodzice mogą sobie sami nie dać rady. Zachęcam do sięgnięcia po pomoc i doświadczenie innych rodziców w grupach wsparcia, warsztatach czy gabinetach terapeutycznych. Trudno tu o jedną uniwersalną radę, z której mogliby skorzystać, bo każda rodzina jest wyjątkowa. Niemniej warto wiedzieć, że w przypadku samokontroli najmłodszych diabetyków, równie trudne co nakłuwanie małych palców, jest opanowanie emocji rodziców, ich strachu przed niedocukrzeniem i złości (szczególnie na dziecko), jeśli coś idzie na po ich myśli.
Czytaj więcej: Życie z cukrzycą


reklama

Zjem ciasto – i co mi zrobisz?
Mały diabetyk, jak każde dziecko nie znosi kontroli. Tej kontroli musi się jednak nauczyć. Z naciskiem na „musi”. W tym cały paradoks i jednocześnie trudność z którą borykają się dzieci i rodzice trochę starszych pociech. Nie mówiąc już o lekarzach, próbujących wywrzeć dodatkowy nacisk, bo przecież chodzi o dobro i zdrowie pacjenta! Jeśli dzieciak będzie odczuwał nadmiar kontroli i dodatkowo jej trud, będzie stawiał większy opór przed nią nie zważając na swoją własną szkodę, zagrożenia dla zdrowia czy komplikacje. Zwyczajnie będzie oporował na zasadzie „zrobię mamie na złość i odmrożę sobie uszy”.
Czytaj więcej: Prof. Ewa Pańkowska: Nie sprowadzajmy cukrzycy do wyników

Jak więc przekonać dorastające dziecko do kontrolowania choroby skoro rozwojowo w tym wieku normą jest sprzeciw, opór, nacisk na własne zdanie itp.?
Nie ma co straszyć dziecka odległymi skutkami nieprzestrzegania regularnego kontrolowania choroby. Dla niego twierdzenie „za 10 lat” jest tak odległe jak dla nas księżyc. Niby go widzimy, ktoś go podobno nawet odwiedził… ale to nie dotyczy mnie. Ktoś ma jakąś stopę cukrzycową, coś tam z oczami, o jakieś nerki chodzi. Mnie, myśli dziecko, to nie dotyczy. To tak, jakby dziś już myśleć o prezentach i organizacji przyszłej gwiazdki. To zbyt odległe. Ale o wakacjach już pomyśleć można, o pierwszym dniu wiosny tym bardziej. Są w wyobrażalnym dla dziecka zasięgu czasowym, są przyjemne i dotyczą mojej osoby. Podobnie jest z młodym diabetykiem. Jeśli chcemy przekonać go do kontrolowania choroby, przestrzegania pomiarów, diety, pilnowania pór posiłków itd. można pokazać bliskie, przyjemne i dotyczące samego zainteresowanego aspekty jego własnych zachowań. Może to być dobry wynik sportowy, jeśli podjął się wysiłku z prawidłową kontrolą choroby, możliwość zjedzenia dodatkowego smakołyku, jeśli wyniki cukru są w dopuszczalnych granicach. Może to być okazane zaufanie, zwrócenie uwagi na dobre samopoczucie i wiele innych: pozytywnych, bliskich czasowo i dotyczących dziecka przykładów, potwierdzających jego zaangażowanie, odpowiedzialność i umiejętność radzenia sobie z chorobą. W taki sposób nie tylko oswajamy bunt, ale także powoli przekazujemy kompetencje kontrolne nad chorobą w ręce dzieci.
Czytaj więcej: Życie z cukrzycą – Samodzielność przepisem na sukces!

To całkowicie naturalne zjawisko występujące w relacjach rodzice – dziecko (nie tylko u dzieci z cukrzycą). Większość rodziców czuje obawy czy to dobry moment, aby zaufać synowi, który wyrywa się samodzielnie na podwórko, czy to dobra chwila, aby córka sama wyjechała na wakacje, czy to dobry czas, aby dziecko samo ustawiało sobie pompę insulinową?

Huśtawka, wesołe miasteczko i kubeł zimnej wody
Okres dojrzewania to prawdziwe wyzwanie dla rodziców. Rozchwianie emocjonalne, bunt na porządku dziennym, podważanie wszelkich autorytetów, próby przekraczania granic, zwiększania swoich możliwości, zdobywania nowych umiejętności. Okres największej ilości głupstw, wybryków, samowoli, pomyłek, doświadczeń i prób. Jak na takiej huśtawce utrzymać właściwy stosunek do kontroli, kiedy ta z zasady jest torpedowana, jako archaiczny relikt dominacji rodzicielskiej? Nieważne czy dotyczy zdroworozsądkowej kontroli zachowań społecznych czy własnego, osobistego zdrowia. Należy ją z definicji odrzucić! Taką postawę często prezentują też młodzi diabetycy. Co dla ich rodziców, ale często i dla nich samych, jest prawdziwym udręczeniem. Trudno jednak wyjść im z roli, bo chcą być tacy jak inni. W związku z tym nie będą się kłuli, bo wiedzą „z doświadczenia” jaki mają cukier i co mogą zjeść i ile dać insuliny i w ogóle… Na to nakłada się znużenie chorobą, ograniczeniamia w diecie, poczucie bycia gorszym. W okresie dojrzewania to, co udało się poukładać z wysiłkiem rodziców, lekarzy i samego młodego człowieka, często zmienia się w niebyt. Pojawiają się poważne niedocukrzenia, kwasica, hospitalizacja.
Czytaj więcej: Hiperglikemia – dlaczego jest tak niebezpieczna?

To prawdziwy zimny prysznic, który spada zarówno na młodego diabetyka, jak i jego rodziców. Paradoskalnie jest to jednak moment, kiedy młodzi ludzie faktycznie zaczynają rozumieć, czym jest cukrzyca, co może się zdarzyć, jak nie będą przestrzegać zasad życia z nią. Jest to dobry czas, by kontrola nad chorobą sprawowana przez rodziców, zmieniła się w samokontrolę, aby wziąć odpowiedzialność za własne samopoczucie, zdrowie i dalszy rozwój.
Przy dużej cierpliwości rodziców takie wybryki, jak błędy dietetyczne czy zaniedbania terapii mogą być nawet rozwojowe. Jednak pod pewnymi warunkami: rodzice nauczą już małe dziecko odpowiedzialności za siebie i swoje decyzje jeśli pozwolą wziąć w swoje ręce sprawy mniejszej wagi (np. dotyczące założenia przysłowiowej czapki). Nauczą się dyskretnej kontroli dotyczącej choroby i powolnego oddawania jej dziecku. Pozwolą sobie i dziecku na błędy z możliwością korekty zamiast wyrzutów i podzielą się kontrolą nad chorobą z innymi – co dwie głowy to nie jedna.
Dla młodzieży nie ma lepszego i bezpieczniejszego wsparcia niż cierpliwy i troskliwy rodzic. Technicznie młody diabetyk świetnie sobie radzi z chorobą. Emocjonalnie potrzebuje jednak dużego zrozumienia i uznania jego złości na cukrzycę i związane z nią ograniczenia i kontrolę.

Rozmowy kontrolowane
Jedno jest pewne. Nie da się prawidłowo prowadzić cukrzycy bez kontroli poziomu cukru, indeksów glikemicznych, posiłków ich przeliczników, prawidłowości wkłuć, wizyt lekarskich. Da się jednak zmienić sposób i rodzaj komunikatów dotyczących samego procesu kontrolowania. Można również oddelegować część zadań na urządzenia pomiarowe (glukometry, pompy) i zorganizować dzień tak, aby ten nie był podporządkowany cukrzycy. To raczej ona ma być maksymalnie ujarzmiona w służbie chorego.
Niestety cukrzyca należy do tych chorób w których nieodzowne jest sprawowanie kontroli. Im większa, tym bardziej zbliża organizm człowieka do naturalnego cyklu. Można powiedzieć, że właściwa i ścisła kontrola równa się lepszemu samopoczuciu, dobrej kondycji, brakowi powikłań. Choroba kontrolowana nie oznacza jednak życia pod kontrolą.

artykuł sponsorowany

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Samokontrola u dziecka i nastolatka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Szugarfrik cukrzyca

Cukrzyca – słowo budzące niepokój nawet u tych, którzy nie mieli z nią bezpośredniej styczności. To choroba, która dotyka prawie 3 miliony Polaków z czego część nawet nie wie, że choruje. Jak z nią walczyć? Czy prowadzenie dotychczasowego życia z cukrzycą jest możliwe? I w końcu – jaka dieta jest wskazana dla wszystkich, którzy muszą zmagać się z chorobą?

Na wszystkie te pytania jest odpowiedź i znajdziesz ją właśnie u nas! Stworzyliśmy portal oraz magazyn, które są prawdziwymi kompendiami wiedzy nie tylko dla diabetyków (zarówno tych którzy chorują na najbardziej powszechną cukrzycę typu 2, typu 1, jak i dla tych z innymi typami) , ale również ich rodzin, lekarzy, edukatorów oraz wszystkich innych osób, które chcą znaleźć wartościowe informacje w sprawdzonym miejscu!

Szugarfrik – wiedza i nie tylko
Naszą misją jest przede wszystkim przekazywanie wiedzy dotyczącej choroby, jaką jest cukrzyca, jej objawów i powikłań, sposobów radzenia sobie z nią i nie tylko. Pokazujemy najlepsze diety, wskazujemy najnowsze osiągnięcia medycyny i dostarczamy świeże aktualności, które z pewnością zainteresują wszystkich diabetyków.

Jednak wiedza to nie wszystko – zadbamy również o dobry humor każdego kto odwiedzi naszą stronę albo otworzy magazyn, opowiemy historie innych diabetyków – zarówno tych znanych, jak i zupełne zwyczajnych, a także porozmawiamy o sporcie czy kulturze. Oczywiście ważnym miejscem w naszym magazynie jest rubryka, której tematyką jest dieta osób zmagających się z cukrzycą – dzięki niej dowiecie się jak przygotowywać dania, które będą nie tylko zdrowe, ale też smaczne. Jednym słowem – wszystko w jednym miejscu!

Na stronie znajdziesz nie tylko nowinki, ale również cofniesz się do informacji sprzed jakiegoś czasu – wszystko dzięki naszemu bogatemu archiwum!

Dlaczego warto nas czytać?
Przede wszystkim z powodu naszej dużej wiedzy oraz chęci przekazywania wyłącznie sprawdzonych i w stu procentach wartościowych informacji. Jesteśmy pozytywnymi ludźmi i dlatego chcemy zaszczepiać w Czytelnikach pozytywną energię, jednocześnie informując o tym, co ważne. Posiadamy wiele lat doświadczenia w tej dziedzinie, cukrzyca nie ma przed nami tajemnic i jesteśmy przekonani, że nie jest końcem świata – o tym chcemy przekonywać diabetyków na każdym kroku.

Bo cukrzyca jest chorobą, z którą można spokojnie żyć ciesząc się pełnią życia, mimo że odpowiednia dieta jest ważnym elementem leczenia (w cukrzycy typu 2) i samokontroli. Wystarczy ją poznać, znaleźć własne sposoby na radzenie sobie z ograniczeniami, jakie narzuca i nie myśleć o cukrzycy jako o czymś, co zakłóca codzienność.