Nie tylko Drakula

W czasach słusznie minionych Rumunię doświadczyły rządy twardego reżimu, biedy, reglamentacji wszystkiego i wszechobecnej korupcji. Dziś to już zupełnie inny kraj: bezpieczny, otwarty na turystów, mający nowoczesną infrastrukturę, pielęgnujący swe tradycje, wciąż jeszcze nieodkryty i pełen tajemnic. Piękny

Urzekają jego krajobrazy, majestatyczne i dzikie góry, gotyckie warownie, świątynie obronne, wspaniałe cerkwie, bajkowe zamki, urokliwe miasteczka i malownicze wsie, gdzie diabeł (Drakula) mówi dobranoc. Raj dla piechurów, odkrywców, miłośników architektury, historii, folkloru i dziewiczej przyrody.

Tropem wampira
Wołoszczyzna – historyczna kraina między Karpatami a dolnym Dunajem – jest rumuńskim spichlerzem, bogatym nie we włoszczyznę, ale w pszenicę, ropę naftową i wielowiekową historię. W XIV w. rządził tam Wład II, członek rycerskiego zakonu Smoka (Draco) broniącego chrześcijaństwa przed Imperium Osmańskim. Przydomek Draco przekształcono w Dracul (Diabeł). Jeden z jego synów Wład Tepes (1431‒1476) to Drăculea, czyli Syn Smoka, ale już mało kto pamięta o tej etymologii. Tepes znany był bardziej jako Wład Palownik ze względu na upodobanie do nabijania na pal opornych bojarów i tureckich jeńców. W 1462 r. uśmiercił w ten sposób ponoć 20 tys. Turków, a pale ustawił wzdłuż drogi. Wycieńczona armia sułtana, widząc tak makabryczny widok – zrezygnowała z natarcia. Wielu uważa Tepesa, inaczej Palownika, inaczej Drakulę za narodowego bohatera i dzielnego władcę. To właśnie on stał się inspiracją dla irlandzkiego pisarza Brama Stockera, autora powieści „Dracula”. Mroczna historia o arystokracie-wampirze i późniejsze filmowe horrory rozsławiły i Włada, i Rumunię. Legendę nieco podrasowano, nieźle nakręca przemysł turystyczny, a jej symbolem stał się gotycki zamek Bran. Niegdyś strzegł on szlaku handlowego między Wołoszczyzną a Siedmiogrodem, był rezydencją rumuńskich królów, w 1947 r. przejęły go władzekomunistyczne, a 60 lat później powróciłdo potomka ostatniego właściciela. Od kilku lat w zamku mieści się muzeum historyczne. Dzięki literaturze, filmom i promocji miejsce to jest nawiedzane (!) przez tysiące turystów i poszukiwaczy mrożących krew w żyłach historii, choć wiele z nich… wyssano z palca. Ironią losu jest to, że ani Drakula, ani Stocker nie odwiedzili tego zamku. Prawdziwa historia Palownika prowadzi do twierdzy Poienari, gdzie rezydował ów wołoski hospodar. Jest malowniczo usytuowana na wzgórzu, otoczonym murem, pośród zieleni. Na szczyt wiedzie 1480 schodów, a przed wejściem stoją dwa manekiny… nabite na pal. Nieco inne widoki są w rodzinnym mieście Drakuli – w Sighisoarze. Tu się urodził, a w jego domu znajduje się dziś znana restauracja. Miasto jest przepiękne, a dzięki znakomicie zachowanej starówce otoczonej murami obronnymi i basztami – wpisano je na listę UNESCO. Wład Palownik ustanowił stolicę Wołoszczyzny w Targoviste. Historia tyrańskich rządów zatoczyła koło, gdy w tymże mieście w 1989 r. rozstrzelano Nicolae Ceauşescu i jego żonę.

Słodka Rumunia
Ponad 1,5 mln dorosłych mieszkańców Rumunii to diabetycy (10,6% populacji), a przypuszcza się, że dodatkowo jeszcze ok. 670 tys. osób ma niezdiagnozowaną cukrzycę. Nie zmienia to faktu, że Rumunia ma najniższy wskaźnik otyłości (ok. 10%) w Unii Europejskiej.

Paryż Europy Wschodniej
Tak nazywano Bukareszt jeszcze na początku XX w. Jego architektura odzwierciedla burzliwą historię, zmieniające się obyczaje, modę, wpływy Wschodu i Zachodu. Są tu okazałe pałace, parki i ogrody, małe uliczki i szerokie bulwary, eleganckie kamienice, stare cerkwie, wykwintne restauracje, modne kluby, nowoczesne biurowce i socrealistyczne blokowiska W czasach rządów Nicolae Ceauşescu zburzono sporą część historycznego centrum (m.in. kilkanaście cerkwi), wysiedlono prawie 40 tys. ludzi, przesunięto wiele budynków, by zrealizować pomysł „Geniusza Karpat” i postawić dla niego Pałac Ludowy – drugi po Pentagonie największy gmach administracyjny na świecie z podziemnymi tunelami i schronem przeciwatomowym. Dziś ten gmach jest atrakcją turystyczną, w jednej z części urzęduje parlament rumuński. Szczęśliwie planom urbanizacyjnym oparło się kilka zabytkowych budowli, które są pieczołowicie odnawiane. Ich wizytówką jest Pałac Królewski, w którym mieści się Muzeum Sztuk Pięknych z 70 tysiącami eksponatów. We wspaniałych wnętrzach znajdują się dzieła rumuńskich artystów oraz imponująca kolekcja płócien takich mistrzów jak Jan van Eyk, Rubens, Rembrandt, Renoir, Bramantino, Veneziano, Monet, Sisley, El Greco.
Dobrym pomysłem na zwiedzanie i chłonięcie bukaresztańskiej atmosfery jest spacer po Calea Victoriei – najsłynniejszej i najstarszej ulicy, którą wytyczono, pierwotnie drewnianymi balami, już w 1692 r. Stoją przy niej i w jej okolicy zabytkowe budynki, eleganckie hotele, prestiżowe muzea, świetne restauracje, modne butiki. Aleja prowadzi do ruin Starego Dworu (Curtea Veche), zbudowanego przez Włada Palownika. Po sąsiedzku znajduje się Zajazd Manuka, świetnie zachowany turecki karawanseraj z pięknym dziedzińcem i krużgankami. Nadal pełni swą funkcję; jest tu klimatyczny hotelik z restauracją i winiarnią. Koneserzy historycznych wnętrz z przyjemnością odwiedzają Caru Cu Bere – restaurację w budynku zaprojektowanym przez Polaka Z. Kofczinskiego w 1898 r. A kto chce zanurzyć się w przeszłość z innej bajki, powinien udać się do Muzeum Wsi – jednego z największych w Europie skansenów.

Podróżne ABC
Do Rumunii można jechać samochodem przez Słowację i Węgry, ale szybciej i wygodniej (a często nawet taniej!) samolotem. Bezpośrednie loty Wizz Air i LOT (od ok. 550 zł w obie strony). Promocje cenowe w tanich liniach, np. z Warszawy do Bukaresztu przez Brukselę Ryanair za… 72 zł. W kraju jest 8 lotnisk. Na miejscu można wypożyczyć samochód (cena za dobę – od 45 zł), w górach najbardziej sprawdzi się terenowy (ok. 200 zł za dobę). Dobrze rozwinięta sieć drogowa i kolejowa. W Bukareszcie jest metro z 4 liniami (bilet na cały dzień – ok. 8 zł). Noclegów – dużo i o każdym standardzie; campingi, hotele (ceny podobne do polskich), pensjonaty, bardzo popularne kwatery prywatne. Można biwakować na dziko. Przydatne strony: www.transporturban.ro, www.romaniatourism.com

Góry, morze i błoto
Rumunia dzieli się na siedem krain historycznych, których każda może być kapitalnym celem na wakacje. Najczęściej odwiedzana jest Transylwania (inaczej Siedmiogród), kojarzona z krainą duchów i wampirów, ale jej nazwa pochodzi od zwrotu „za lasami”. Lasów jest tu wciąż wiele, tak samo jak zamków warownych, baszt, fortyfikacji świątynnych zbudowanych przez osadników saskich. Zachowało się aż 150 budowli tego typu, z czego siedem wpisano na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a wśród nich jest średniowieczny kościół obronny w Viscri. Miejscowość ta oczarowała brytyjskiego księcia Karola, który kupił i odrestaurował jedną z posesji, prywatnie przyjeżdża tu na wypoczynek, bo – jak kiedyś powiedział o Siedmiogrodzie „nawet Wielka Brytania nie posiada takiego skarbu”. Nie posiada też tak pięknej, górskiej drogi jak Transfogaraska. Wiedzie ona między Wołoszczyzną i Siedmiogrodem, przecinając najwyższe pasmo rumuńskich Karpat na wysokości 2034 m n.p.m. Równoległa Transalpina prowadzi jeszcze wyżej, osiągając na przełęczy Urdele 2145 m. Adrenalina i piękne widoki zapewnione. Miłośnicy spokojniejszego delektowania się górskim pejzażem niechaj odwiedzą karpacki kurort Sinaia, gdzie oczarują ich cudowne widoki i pałac Peles – letnia rezydencja króla Karola I.

DiaEuro w Rumunii
23 lipca zakończyły się Mistrzostwa Europy w Piłkę Halową DiaEuro 2017, które miały miejsce w Bukareszcie. O mistrzostwo walczyli piłkarze z cukrzycą typu 1. W tym roku wygrała drużyna z Chorwacji.
Polska Reprezentacja Diabetyków nie wzięła udziału ze względu na kłopoty finansowe.

W północno-wschodniej Rumunii rozciąga się prawdziwa kraina łagodności: Bukowina malowana intensywnymi kolorami przyrody oraz niezwykłych fresków zewnętrznych na murach świątynnych. Zachwycają niebieskie odcienie klasztoru Woronec, ciemna czerwień i brąz klasztoru Moldovita, ceglasto-czerwone barwy na murach klasztoru Humor, zieleń lasów bukowych, wielokolorowe motywy geometryczne i roślinne strojów ludowych, fasad wiejskich domów i tkanych ręcznie kilimów. Przyroda, zjawiskowe widoki, zachowane tradycje, spokój i malowane klasztory – sielsko, anielsko… Bukowina to także szlaki górskie, trasy rowerowe i narciarskie, rzeki idealne dla kajakarstwa i malownicze wioski. Wiele z nich nosi swojsko brzmiące nazwy, bo od wieków mieszkają tam Polacy. Najwięcej przybyło ich w 1792 r., po powstaniu kopalni soli w Kaczyce. Wówczas osiedliły się tu rodziny górnicze z Bochni i Wieliczki.
Po zwiedzaniu czas na odpoczynek. Może morze? Region Dobrudża leży nad Morzem Czarnym. Sezon trwa tu od maja do końca września. Nadmorskie kurorty wciąż się rozbudowują. Najbardziej znane to Costinesti i Mamaia – tętnią życiem w dzień i w nocy, pełno tam imprez, dyskotek, barów, hoteli, pensjonatów. Jest park wodny, jest gondola. Mniej komercyjna atmosfera panuje w Vama Veche tuż przy granicy z Bułgarią. Najbardziej dobroczynnym kurortem zdaje się być Eforie dzięki tamtejszym błotom, zalecanym w leczeniu chorób reumatycznych, skórnych i kostnych oraz dla relaksu i urody. Dziś kuracjusze korzystają z kąpieli i okładów błotnych na plaży słonego jeziora Techirghiol i w ośrodkach spa. Na spragnionych kontaktu z dziką przyrodą czeka pobliski Rezerwat Biosfery Delta Dunaju, zamieszkały przez 235 gatunków ptaków, m.in. pelikany, czaple, kormorany, łabędzie.

Alina Woźniak

Tags

You may also like...

0 thoughts on “Nie tylko Drakula”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Szugarfrik cukrzyca

Cukrzyca – słowo budzące niepokój nawet u tych, którzy nie mieli z nią bezpośredniej styczności. To choroba, która dotyka prawie 3 miliony Polaków z czego część nawet nie wie, że choruje. Jak z nią walczyć? Czy prowadzenie dotychczasowego życia z cukrzycą jest możliwe? I w końcu – jaka dieta jest wskazana dla wszystkich, którzy muszą zmagać się z chorobą?

Na wszystkie te pytania jest odpowiedź i znajdziesz ją właśnie u nas! Stworzyliśmy portal oraz magazyn, które są prawdziwymi kompendiami wiedzy nie tylko dla diabetyków (zarówno tych którzy chorują na najbardziej powszechną cukrzycę typu 2, typu 1, jak i dla tych z innymi typami) , ale również ich rodzin, lekarzy, edukatorów oraz wszystkich innych osób, które chcą znaleźć wartościowe informacje w sprawdzonym miejscu!

Szugarfrik – wiedza i nie tylko
Naszą misją jest przede wszystkim przekazywanie wiedzy dotyczącej choroby, jaką jest cukrzyca, jej objawów i powikłań, sposobów radzenia sobie z nią i nie tylko. Pokazujemy najlepsze diety, wskazujemy najnowsze osiągnięcia medycyny i dostarczamy świeże aktualności, które z pewnością zainteresują wszystkich diabetyków.

Jednak wiedza to nie wszystko – zadbamy również o dobry humor każdego kto odwiedzi naszą stronę albo otworzy magazyn, opowiemy historie innych diabetyków – zarówno tych znanych, jak i zupełne zwyczajnych, a także porozmawiamy o sporcie czy kulturze. Oczywiście ważnym miejscem w naszym magazynie jest rubryka, której tematyką jest dieta osób zmagających się z cukrzycą – dzięki niej dowiecie się jak przygotowywać dania, które będą nie tylko zdrowe, ale też smaczne. Jednym słowem – wszystko w jednym miejscu!

Na stronie znajdziesz nie tylko nowinki, ale również cofniesz się do informacji sprzed jakiegoś czasu – wszystko dzięki naszemu bogatemu archiwum!

Dlaczego warto nas czytać?
Przede wszystkim z powodu naszej dużej wiedzy oraz chęci przekazywania wyłącznie sprawdzonych i w stu procentach wartościowych informacji. Jesteśmy pozytywnymi ludźmi i dlatego chcemy zaszczepiać w Czytelnikach pozytywną energię, jednocześnie informując o tym, co ważne. Posiadamy wiele lat doświadczenia w tej dziedzinie, cukrzyca nie ma przed nami tajemnic i jesteśmy przekonani, że nie jest końcem świata – o tym chcemy przekonywać diabetyków na każdym kroku.

Bo cukrzyca jest chorobą, z którą można spokojnie żyć ciesząc się pełnią życia, mimo że odpowiednia dieta jest ważnym elementem leczenia (w cukrzycy typu 2) i samokontroli. Wystarczy ją poznać, znaleźć własne sposoby na radzenie sobie z ograniczeniami, jakie narzuca i nie myśleć o cukrzycy jako o czymś, co zakłóca codzienność.